Krzyż jako podstawowy układ odniesienia

Carl H. Stevens

Tytuł oryginału: "The Ultimate Frame of Reference: THE CROSS"
Z angielskiego tłumaczył Józef Kajfosz

Spis treści

Wstęp

Układem odniesienia człowieka jest ta fundamentalna struktura, na której opiera on wszelkie swoje oceny. Układ odniesienia stanowi podstawę dla wszystkich jego sądów i podejmowanych decyzji. Twój układ odniesienia określa twoje postępowanie. Jest on twoim wzorcem. Jaki jest twój układ odniesienia, taki jesteś ty.

Celem tej książeczki jest przedstawienie ci czegoś, co według Boga powinno być układem odniesienia ludzi wierzących. Jest to

Nie chodzi nam oczywiście o tę drewnianą belkę z Golgoty, lecz o to, co tam się dokonało. "On to dla nas grzechem uczynił Tego, który nie znał grzechu" (2 Koryntian 5, 21a).

Wydaje mi się, że zbyt spowszedniał nam ten werset. Zastanówmy się przez chwilę nad Barankiem bez skazy. Ten, który nie znał grzechu, stał się grzechem w takim stopniu, że Ojciec odwrócił Swój wzrok, nie chcąc patrzeć na Swojego Syna, kiedy płacił On karę za nasze grzechy Swoją męczeńską śmiercią (Marek 15, 34; Izajasz 53, 10).

Tam na krzyżu do końca wykonał On dzieło, które zlecił Mu Ojciec ze względu na nas (Jan 19, 30). Tam na krzyżu Bóg wyciągnął ręce w stronę człowieka i powiedział: "Tak bardzo cię kocham" (1 Jana 3, 16; 4, 10).

Niewątpliwie masz w życiu różne problemy. Może masz nieudane małżeństwo, nieznośną pracę albo szczupłe środki finansowe i uważasz, że te rzeczy to właśnie twój "krzyż". Otóż Jezus Chrystus ma tylko jeden krzyż. I On chce, aby właśnie ten krzyż był twoim układem odniesienia. Życzy sobie, aby właśnie ten Jego krzyż był konstrukcją nośną twoich myśli i uczuć. Ten krzyż to Jego krzyż.

Musimy pamiętać, że dzieło krzyża zostało wykonane do końca.

"Wykonało się" (Jan 19, 30). W języku greckim wyraz ten brzmi tetelestai i jest to okrzyk ostatecznego zwycięstwa dla każdego chrześcijanina. To właśnie jest dźwiękiem, który wydobywa się z "rogu zbawienia" powodując, że wszelkie oskarżycielskie demony drżą i pierzchają.

Powiedzieliśmy na innym miejscu, że jeśli ktoś zajmuje się krzyżem, wszelka Boża agapao (miłość) i charis (łaska) staje się dla niego znana i dostępna. Agapao to grecki wyraz, oznaczający Bożą bezgraniczną, bezwarunkową miłość. Z punktu widzenia klasycznego języka greckiego Jego krzyż dowodzi, że Jego miłość (Efezjan 5, 25):

  1. ma w nas upodobanie,
  2. ceni nas ponad inne rzeczy oraz
  3. nie chce nas opuszczać ani działać bez nas (Wuest).

Jakże prawdziwy jest tekst 1 Jana 3, 1 jeśli przetłumaczymy go tak: "Zwróćcie uwagę, jak szczególny jest to rodzaj miłości". Charis jest greckim wyrazem, opisującym Boży, niebiański środek transportu, przy pomocy którego Jego agapao zostaje nam dostarczona mimo naszej niezdolności zarobienia lub zasłużenia sobie na nią. Środkiem tym jest Jego łaska, którą można scharakteryzować jako:

  1. niezasłużoną życzliwość,
  2. nie oczekującą wynagrodzenia,
  3. wynikającą z wielkoduszności Dawcy oraz
  4. wybiegającą nam naprzeciw (Wuest).

Faktem jest, że klasyczny, pogański umysł Greków nie był w stanie nawet wyobrazić sobie ani pojąć, by taką miłością można było darzyć nieprzyjaciela. Dowodzi to, że w Chrystusie otrzymujemy całkiem nowe zrozumienie Jego bezgranicznej troski o nas. "Natomiast Prawo weszło, niestety, po to, by przestępstwo jeszcze bardziej się wzmogło. Gdzie jednak wzmógł się grzech, tam jeszcze obficiej rozlała się łaska" (Rzymian 5, 20). To ona tworzy dorosłego syna, dojrzałego wierzącego. Taki człowiek przebija się przez niszczące przeżycia i próby, forsując barierę dzielącą go od dojrzałości i docierając do ukrytych dóbr i "skarbów schowanych" (Izajasz 45, 3).

Jaka to wielka radość! Żyjemy w czasie, kiedy ewangelia jest wprawdzie popularna, lecz krzyż niestety nie. Jesteśmy świadkami kosztownych kampanii, popularyzujących poselstwo ewangelii, lecz wynikiem ich bywają zazwyczaj chrześcijanie wyznający, lecz nie chrześcijanie posiadający.

Jak powiedział ponad ponad 25 lat temu A. W. Tozer:

"Praca ewangelizacyjna, jaką dzisiaj znamy, daje rezultat w postaci pewnej liczby prawdziwych chrześcijanin, ale klimat duchowy, do którego rodzi się wielu współczesnych chrześcijan, nie stwarza warunków dla ich szybkiego wzrostu duchowego. Rzeczywiście, cały świat ewangeliczny w znacznym stopniu nie sprzyja zdrowemu życiu chrześcijańskiemu. Przy tym nie myślę tutaj o modernizmie. Mam raczej na myśli tę rzeszę ludzi, którzy opierają swoją wiarę na Biblii i noszą imię prawowiernych. Nawracamy ludzi na skostniałą formę chrześcijaństwa, która niewiele ma wspólnego z chrześcijaństwem Nowego Testamentu. Przeciętny tak zwany chrześcijanin ewangeliczny naszych czasów jest zaledwie nędzną parodią prawdziwej świętości. My jednak wkładamy miliony w działania i budynki, służące do przedłużania istnienia tej zwyrodniałej formy religii i atakujemy każdego, kto ośmieli się kwestionować celowość takiego postępowania."

Jezus wzywał nas do wzięcia na siebie jarzma, które jest słodkie, i brzemienia, które jest lekkie (Mateusz 11, 30). Zachęcał On do codziennego podejmowania i niesienia krzyża z myślą ugruntowaną w wierze, by współuczestniczyć w ten sposób w Jego cierpieniach (Filipian 1, 29). To właśnie przez naszą własną śmierć wrastamy w Jego krzyż jako nasz podstawowy układ odniesienia. Módlmy się, by On wzrastał, byśmy my umniejszali się (Jan 3, 30).




Chciał(a)bym przesłać ten artykuł pocztą elektroniczną na adres:

Moje imię i nazwisko:



Wersja HTML, Copyright by Czytelnia Chrześcijanina, 1999