Rozdział pierwszy
Weź swój krzyż i naśladuj Mnie!

Wtedy Jezus rzekł do swoich uczniów: "Jeśli kto chce pójść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech weźmie krzyż swój i niech Mnie naśladuje. Bo kto chce zachować swoje życie, straci je; a kto straci swe życie z mego powodu, znajdzie je (Mateusz 16, 24. 25).

Każdy wierzący powinien zadecydować z własnej, nieprzymuszonej woli, iż brać będzie i nosić swój krzyż codziennie. Musi obliczyć koszt, zaprzeć się samego siebie i naśladować Jezusa w nieprzerwanym, dobrowolnym akcie składania w ofierze swojego życia.

A zatem proszę was, bracia, przez miłosierdzie Boże, abyście dali ciała swoje na ofiarę żywą, świętą, Bogu przyjemną, jako wyraz waszej rozumnej służby Bożej. Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe (Rzymian 12, 1. 2).

Dla wierzącego, który raz doświadczył życia, prowadzonego z niesieniem krzyża, staje się ono drogocenną rzeczą. Okazuje się wtedy, że pragnie on krzyża Jezusa Chrystusa bardziej niż czegokolwiek innego. Bierze on na siebie swój krzyż w pełnej świadomości tego, co wszystko jest z tym związane. Krzyż staje się środkiem jego identyfikacji z Bogiem i krzyż ten może się przejawiać w Bożym planie odnośnie jego osobistego życia.

Bardzo niewielu jest takich wierzących, którzy co poranku wstają w nastroju entuzjazmu i zadowolenia, i w których duszy rzeczywiście funkcjonują niebiańskie cechy Boże. Jest rzeczywiście mało chrześcijan, którzy biorą swój krzyż w pełnym zrozumieniu prawdy o jego znaczeniu - prawdy, która przemienia życie. Wielu ludzi przyjmuje Boży plan dla swojego życia i wstępuje w ten plan, spodziewając się rzeczy najlepszych, lecz czynią to, nie wziąwszy na siebie krzyża. Kiedy pojawia się jakaś trudna sytuacja, uważają, że spotykająca ich w tym czasie konkretna próba jest właśnie ich krzyżem. Wielu chrześcijan zostało przesiąkniętych takim sposobem myślenia, który nie zna pojęcia praktycznego zastosowania krzyża jako podstawowego układu odniesienia.

Krzyż jest Bożym przeznaczeniem dla mojego życia. Zapieram się samego siebie w każdym dniu mojego życia. Wiem, czym jest krzyż. Decyduję się na przyjmowanie i niesienie go. Wiem bardzo dobrze, co robię. Krzyż jest zarówno od strony umysłowej jak i uczuciowej czymś, co biorę na siebie dobrowolnie każdego dnia. Winno to obejmować całkowite zaparcie się siebie, w przeciwnym wypadku bowiem nie niosę swojego krzyża.

Gdybyśmy widzieli swoją sytuację tak, jak widzi ją Bóg, stwierdzilibyśmy, że przyczyną naszych ludzkich rozdrażnień i powikłań jest to, że uchyliliśmy się od niesienia swojego krzyża. Często uważamy, że próby są naszym krzyżem, zesłanym na nas przez Boga rzekomo dla spowodowania naszego wzrostu. To nie jest biblijną definicją krzyża. Krzyżem nie są trudności. Krzyż to coś, co biorę dobrowolnie, tak samo jak Jezus przyjął Swój krzyż w posłuszeństwie względem niebieskiego Ojca.

To dążenie niech was ożywia; ono też było w Chrystusie Jezusie. On, istniejąc w postaci Bożej, nie skorzystał ze sposobności, aby na równi być z Bogiem, lecz ogołocił samego siebie, przyjąwszy postać sługi, stawszy się podobnym do ludzi. A w zewnętrznym przejawie, uznany za człowieka, uniżył samego siebie, stawszy się posłusznym aż do śmierci - i to śmierci krzyżowej. Dlatego też Bóg Go nad wszystko wywyższył i darował Mu imię ponad wszelkie imię, aby na imię Jezusa zgięło się każde kolano istot niebieskich i ziemskich, i podziemnych I aby wszelki język wyznał, że Jezus Chrystus jest PANEM - ku chwale Boga Ojca. (Filipian 2, 5-11)

Kiedy człowiek podejmuje krzyż przez konkretny akt swej woli (tj. przez zdecydowane nastawienie umysłu i za zgodą swoich uczuć), uzyskuje on zdolność ujawniania Bożego życia. Nie podejmuje żadnego wysiłku, aby ratować samego siebie. Wziął na siebie własny krzyż i idzie naprzód w pełni świadomy, że bez względu na to, czy spotkają go błogosławieństwa, czy przeciwności, obrał on dla swojego życia Boga i Jego krzyż.

Taka decyzja usuwa wszelkie pytania pod adresem Boga. Usuwa ona całkowicie wszelkie reakcje grzesznej natury po Adamie. Ujawnia ona także wyraźnie zaangażowanie i oddanie się wierzącego, wskazując na to, że odkrył on coś szczególnego: możliwość posuwania się z Bogiem naprzód w mocy krzyża.

Niewielu wierzących podejmuje decyzję codziennego noszenia swojego krzyża. Niektórzy wstają rano i mają chwile skupienia przed Bogiem, lecz nie czynią tego w pełnym zrozumieniu potrzeby podjęcia swojego osobistego krzyża i niesienia go przez cały ten dzień. Na przykład, do pierwszej swojej trudnej sytuacji wchodzisz będąc całkowicie umarły dla samego siebie, dla wszystkiego i dla wszystkich. "Umarliście bowiem i wasze życie jest ukryte z Chrystusem w Bogu" (Kolosan 3, 3). Twoje uczucia są całkowicie umartwione i wolne od wszelkich odruchów. Nie ma w tobie zainteresowania samym sobą ani pragnienia ratowania się. W krzyżu nie ma "obowiązku". Nie ma w nim odchodzenia z szemraniem lub wzdychaniem nad kłopotliwymi chwilami w ciągu dnia. Nie ma tutaj żadnej presji ani napięcia, lecz całkowite oddanie się do dyspozycji Boga.

Życie staje się przyjemnością, kiedy pozwalam, aby Bóg był moim Królem, aby Chrystus był moim Panem, aby Duch mnie prowadził, aby Słowo objawiało mi prawdę i aby obfite życie było moim udziałem. Przeciętny wierzący przechodzi przez próby, z którymi nie potrafi sobie poradzić ani ich wytłumaczyć. Jest przez nie rozstrojony, ponieważ nie zaparł się samego siebie i nie podjął swojego krzyża na dany czas. Taki przeciętny wierzący, szczerze mówiąc, nie jest "praktycznym" wierzącym. Wierzy on tylko czasami. Wierzy, jeśli jest to dogodne. Wierzy, jeśli jest to korzystne. Wierzy, kiedy trzyma koniec mocno w garści. Wierzy, kiedy ma za plecami mocne oparcie. Nie jest jednak doświadczonym, codziennym wierzącym, gdyż nie rozumie, że z własnej woli powinien brać na siebie swój krzyż codziennie. W 1 Liście do Koryntian 15, 31 Paweł powiada: "Każdego dnia umieram". Wstąpił on świadomie w ten zdecydowany akt codziennego współukrzyżowania swojej woli z Panem Jezusem Chrystusem. Dobrowolnie uaktywniał tę prawdę w swoim postępowaniu, decydując się każdego dnia na nowo na wiarę w to, że jego stara natura po Adamie włączona została w tę jedną śmierć, którą umarł Jezus Chrystus.

Zatem przez chrzest zanurzający nas w śmierć zostaliśmy razem z Nim pogrzebani po to, abyśmy i my wkroczyli w nowe życie - jak Chrystus powstał z martwych dzięki chwale Ojca (Rzymian 6, 4).

Nie jest to skutkiem strachu. Paweł przeszedł swobodnie przez śmierć współ-ukrzyżowania z Chrystusem i odzyskał życie przez wiarę w zmartwychwstanie.

Pan Jezus powiedział:

"Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" (Łukasz 9, 23).

Zwróć szczególną uwagę na słowa: "niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje!" Dlaczego powiedział On: "niech co dnia bierze krzyż swój"? Ponieważ uczył On lekcji życia w wierze i charakterze miłości. Otóż, możemy mieć wiarę, by móc nawet góry przenosić, a nie mieć miłości. Oznacza to, że możemy mieć wiarę przez Słowo, lecz nie posiadać charakteru. A co dzieje się, kiedy mamy kategoryczne Słowo Boże, a zarazem Boży Duch Święty kształtuje w naszych sercach miłość Bożą, a przy tym obie te rzeczy współdziałają ze sobą w życiu? Wtedy posiadamy zarówno wiarę, jak i charakter miłości. Ten charakter miłości pochodzący z wiary sięga dalej niż tylko "żądaj i bierz". Jest to wiara, która działa przez miłość (Galacjan 5, 6). Jest to wiara zdolna przenosić góry poprzez Bożą naturę miłości. Jezus uczył właśnie takiej lekcji. "Co dnia" oznacza każdy poszczególny dzień. Jest tu mowa o naszym własnym krzyżu. Wierzący bierze na siebie swój własny krzyż decyzją swojej własnej woli. Oznacza to, że Bóg kierować będzie krokami wierzącego, tak iż będzie on miał swój własny krzyż, będący jego identyfikacją z Golgotą.

A dalej język grecki wyraża coś pięknego: "weź swój własny krzyż, lecz czyniąc to ciągle naśladuj Mnie". Czy wiecie, dlaczego zostało to powiedziane w ten sposób? Ponieważ gdy ludzie zaczynają nieść krzyż, przestają naśladować Pana Jezusa Chrystusa przez Jego krzyż. Zaczynają zajmować się swoim własnym krzyżem. Utkną wtedy, zapierając się samych siebie i żyjąc w legalizmie, uczynkach albo naturalnej dobroci. Popadają w zniechęcenie i wchodzą w uczynki kontrolowane przez umysł, co wprowadza ich w zamieszanie, apatię i opryskliwość. Jezus w związku z tym mówi: "Chcę, byś zaparł się samego siebie i wziął swój krzyż, jaki ci daję, kierując krokami twojego życia w sposób, jaki zaplanowałem. A czyniąc to bez przerwy trwaj w naśladowaniu Mnie przez Moje życie i Moje Słowo, mieszkające w tobie. Nie zaprzestawaj naśladować Mnie". Siła duchowa musi przezwyciężyć władzę uczuć nad wolą. Każesz swojemu ciału rano wstać i ono wstaje, by pójść do pracy. Mówisz: "Nie będę jadł dzisiaj tych słodyczy" i twoja wola ma taką siłę, że nie jesz ich. Mówisz: "Wypocznę tyle, ile trzeba" i w Panu poprzez Słowo twoja wola otrzymuje taką siłę, że zdobywasz się na właściwy odpoczynek. Mówisz: "Mógłbym się martwić. Mógłbym przeżywać pokusy. Ale ja nie będę tego robić" - i przez Jezusa Chrystusa i Jego Słowo, mieszkające w tobie, nie robisz tego. Odmawianie sobie pewnych rzeczy rozwija potężne mięśnie duchowe. Twoja wola wraz ze Słowem Bożym i napełniającym cię kosztownym Duchem przez wiarę i charakter miłości zaczyna przy pomocy zdrowej nauki kierować twoim umysłem. I kiedy stajesz twarzą w twarz przeciwko szatanowi, siłom demonicznym i wszelkim zasadzkom, namiętnościom i bodźcom, pochodzącym z ciała, doświadczasz nowego zwycięstwa. Stwierdzasz, że jesteś spokojny i odprężony. Masz pokój. Kierujesz się motywami miłości. Czujesz w sobie łagodność. A jeśli zawiedziesz, jesteś natychmiast gotowy zdobyć się na szczerość i wyznać to. Nie ma wielkiego problemu, ponieważ załatwisz to i idziesz dalej. Najpiękniejszą zaś rzeczą w tym wszystkim jest to, że postępując tak jesteś "lepszy niż mocny, lepszy od zdobywcy grodu" (Przysłów 16, 32). Możesz panować nad szatanem, demonami, okolicznościami, nad ciałem i rzeczami tajemnymi i niewidzialnymi, ponieważ wewnątrz posiadasz Chrystusa. Posiadasz zdrową naukę, która jest prawdziwa i skuteczna przez wiarę. Posiadasz przemieniony charakter, ponieważ Duch Święty tworzy w tobie autentyczną miłość Bożą, w której możesz odpoczywać. Nie musisz przy tym polegać na uczynkach ani na czymkolwiek innym. Polegasz na Jego charakterze, Jego miłości, Jego naturze, Jego obietnicach i Jego Słowie.




Chciał(a)bym przesłać ten artykuł pocztą elektroniczną na adres:

Moje imię i nazwisko:



Wersja HTML, Copyright by Czytelnia Chrześcijanina, 1999