[Następny rozdział | Poprzedni rozdział | Spis treści]

ROZDZIAŁ 4

Oznaki nawrócenia

Gdy wypowiadamy ogólne, wzniosłe słowa, to nie należy spodziewać się wielu owoców, gdyż praca wykonywana jest rękami, nie słowami. Przebudzenie Dawida z duchowego letargu nie nastąpiło po usłyszeniu przypowieści proroka. Natan był zmuszony powiedzieć mu jasno: “Ty jesteś tym człowiekiem”. Niewielu jawnie zaprzeczy konieczności nowego narodzenia, ale ludzie oszukują samych siebie trwając w przekonaniu, że pracy tej nie trzeba wykonać teraz. A ponieważ wiedzą, że nie są wielkimi obłudnikami, którzy tylko stroją się w szaty religijności aby zwodzić innych i ukrywać niegodziwe zamiary, to ufają własnej szczerości i wcale nie podejrzewają jak wielkie niebezpieczeństwo tkwi w ich bardziej skrytej obłudzie –– oszukiwaniu własnej duszy. Ale podstępne serce człowieka nie ma sobie równych wśród oszustów, a oszukiwanie samego siebie jest tak potężną i śmiertelną chorobą, że nie wiem, które z nich jest większe: trudność czy też konieczność wyprowadzenia z błędu. Biada nienawróconym, gdyż trzeba wyprowadzić ich z błędu, bowiem w przeciwnym wypadku zginą! Lecz jak można tę pracę wykonać? Oto moja modlitwa:

Pomóż, o Wszystko Przenikająca Światłości, i niech Twe rozdzielające oko objawi zepsute fundamenty tego, który oszukuje samego siebie. Prowadź mnie, o Panie Boże, tak jak prowadziłeś proroka do komnat symboli, przeniknij ścianę serca grzesznika i objaw ukryte obrzydliwości, które skrywane są w ciemnościach. Poślij Swego anioła przede mną, aby otworzył bramy ich serc, tak jak to uczyniłeś przed Piotrem sprawiając, że nawet żelazne bramy same się otworzyły. I tak jak Jonatan, którego oczy zostały oświecone natychmiast po zakosztowaniu miodu, spraw Panie, aby biedne, oszukiwane dusze z którymi mam do czynienia, podczas czytania tych stron doznały oświecenia umysłu, zostały przekonane w sumieniu oraz przebudzone, aby mogły “zobaczyć oczami, usłyszeć uszami i nawrócić się”, abyś Ty mógł ich uleczyć.

Zanim przejdziemy dalej, należy jasno powiedzieć, że najoczywistszą rzeczą jest, że można mieć niezdrową ufność i być przekonanym, że serce jest dobre. Posłuchajcie więc Tego, który jest Prawdą, i który pokazuje na przykładzie zboru w Laodycei, że człowiek może być nędzarzem, może być biedny, ślepy i nagi i nawet o tym nie wiedzieć. Tak więc ludzie mogą mieć ufność, że są bogaci i że opływają łaskami (Obj. 3, 17). Jest ród czysty we własnych oczach, lecz nie obmyty ze swych nieczystości. (Prz. 30, 12) Kto był bardziej przekonany o swym dobrym stanie niż Paweł, który jednak wciąż nie był nawrócony? (Rzym. 7, 9) Nędznie zwiedzeni są więc ci, którzy uważają mocną ufność za wystarczający dowód. Nie mają oni lepszego dowodu na nawrócenie niż swe mocne przekonanie, że są nawróceni, pomimo iż nimi nie są.

Chcę jednak omówić to bliżej. Jak powiedziano o zwolennikach antychrysta, tak samo i niektórzy nienawróceni noszą otwarcie znamiona na swych czołach i na rękach. Apostoł wylicza tych, którzy są skazani na śmierć, podając wraz z nimi okropny katalog grzechów. Proszę, abyś pilnie to przeczytał:

Bo to wiedzcie, że żaden wszetecznik, ani nieczysty, albo chciwiec, który jest bałwochwalcą, nie ma dziedzictwa w Królestwie Chrystusowym i Bożym. Niechaj was nikt nie zwodzi próżnymi słowy, albowiem z powodu tych rzeczy przychodzi gniew Boży na synów opornych. (Ef. 5, 5-6)

Udziałem zaś bojaźliwych, i niewierzących, i skalanych, i morderców, i cudzołożników, i czarowników i bałwochwalców, a także wszystkich kłamców będzie jezioro ogniste, płonące ogniem i siarką. To jest śmierć druga. (Obj. 21, 8)

Albo czy nie wiecie, że niesprawiedliwi Królestwa Bożego nie odziedziczą? Nie łudźcie się! Ani wszetecznicy, ani bałwochwalcy, ani cudzołożnicy, ani rozpustnicy, ani mężołożnicy, ani złodzieje, ani chciwcy, ani pijacy, ani oszczercy, ani zdziercy, Królestwa Bożego nie odziedziczą. (1 Kor. 6, 9-10)

Biada tym, których postępowanie opisane jest w powyższym zestawieniu. Mogą oni dowiedzieć się, jak gdyby sam Bóg przemówił do nich z nieba, że są nieuświęceni i że niemożliwe jest, aby byli zbawieni w swym obecnym stanie.

Istnieje kilka kategorii osób nienawróconych, które ponad wszelką wątpliwość noszą znamię na swych czołach.

Istnieje kilka kategorii ludzi, którzy na pewno nie są nawróceni

Grzeszniku, rozważ pilnie czy nie należysz do jednego z wyżej wymienionych szeregów. Jeśli tak, to jesteś w więzach nieprawości i pełen gorzkiej żółci. Oni wszyscy noszą swe znamiona na czołach i są niewątpliwie synami śmierci. A jeśli tak jest, to niech Pan użali się nad naszym biednym zgromadzeniem. O jakże małą jest liczba tych, którzy pozostaną po wypieleniu dziesięciu rodzajów chwastów!

Jakież to wysiłki musisz podjąć, aby nadal ufać, że jesteś dobry, kiedy Bóg mówi przeciwko tobie, kiedy ogłasza twe imię wśród potępionych! Tak jak Bóg spierał się z Izraelitami, tak i ja spieram się z tobą: “Jak możesz mówić: Nie zbrudziłam się? Spójrz na swe postępowanie w dolinie, zważ co uczyniłaś” (Jer. 2,23). Czy twe sumienie nie wie o twoich sztuczkach i oszustwach, o twoich ukrytych grzechach, o sposobie w jaki kłamiesz? Czy twoi przyjaciele, twa rodzina i sąsiedzi nie widzą, jak zaniechałeś składania Bogu czci dla swych pożądliwości, dla swego postępowania pełnego zazdrości i złośliwości? Oby nie pokazywali na ciebie gdy idziesz, mówiąc: Oto utracjusz i hazardzista, oto pijany Nabal, towarzysz złoczyńców, oto szyderca i naśmiewca, lekkoduch!” Umiłowani! Bóg zapisał to jakby złotymi literami w Księdze która nas będzie osądzać, że nie po tym poznaje się Jego dzieci i że nikt, kto nie zostanie odrodzony przez łaskę, nie uniknie potępienia piekła.

Obyś został teraz przekonany do pokuty i odwrócenia się od wszystkich swych występków, gdyż inaczej twa nieprawość stanie się przyczyną twej zguby (Ezech. 18,30). Biada marnym, zatwardziałym grzesznikom. Czy muszę w końcu zostawić cię tam, gdzie jesteś? Czy mam zostawić pijaka w barze? Czy mam zostawić człowieka złośliwego samego ze swym jadem? Musisz jednak wiedzieć, że zostałeś ostrzeżony i że nie jestem winien twej krwi i bez względu na to, czy ludzie będą mnie słuchać czy też nie, zostawię ich z tymi wersetami z Pisma Świętego, które będą albo gromami z nieba ku przebudzeniu, bądź rozpalonym żelazem ku zatwardzeniu.

Zaiste roztrzaska Bóg głowę wrogów swoich, włochaty łeb tego, który trwa w winach swoich.

(Ps. 68,22)

Kto mimo wielu upomnień trwa w uporze, zostanie nagle, bez ratunku zdruzgotany.

(Prz. 29,1)

Ponieważ wołałam, a nie chcieliście słuchać, wyciągałam ręce, a nikt nie zważał, ponieważ nie poszliście za moją radą, i nie przyjęliście mojego ostrzeżenia, dlatego i ja śmiać się będę z waszej niedoli, szydzić będę z was, gdy was ogarnie strach, gdy padnie na was strach jak burza, a nieszczęście przyjdzie na was jak wicher, gdy was ogarnie niedola i utrapienie.

(Prz. 1,24-26)

A teraz wyobrażam sobie, że wielu rozpocznie błogosławić siebie i myśleć, że wszystko jest dobrze, ponieważ nie można ich ganić za większe grzechy. Ale muszę wam powiedzieć, że istnieje inny rodzaj osób nieuświęconych, które noszą swe znamiona nie jawnie –– na czołach, ale w miejscach bardziej ukrytych. Ci często zwodzą siebie i innych i uchodzą za dobrych chrześcijan, podczas gdy ich serca są złe. Wielu z tych uchodzi za takich aż do śmierci, aż światło sądu objawi wszystko. Ci zwodzący samych siebie mogą nawet podejść do bram niebios z ufnością, ze zostaną tam wpuszczeni, a jednak w końcu będą odrzuceni (Mat. 7,22). Błagam was gorąco, abyście wzięli to sobie do serca i pewnie trzymali się tej otrzeźwiającej myśli, że wielu zginie z ręki ukrytego grzechu który nie tylko jest zakryty przed innymi, ale nawet przed nimi samymi z powodu braku badania własnego serca. Człowiek może być wolny od jawnych nieczystości, lecz w końcu umrzeć z ręki niezauważonej nieprawości i tych dwunastu ukrytych grzechów, przez które wiele dusz zstępuje w otchłań wiecznej śmierci.

Musisz starannie szukać tych grzechów i uważać je za złe znaki za każdym razem gdy je zauważysz, za znaki które objawiają brak łaski i nawrócenia, i jeśli miłujesz swe życie, czytaj starannie ze świętą gorliwością o siebie, abyś czasem nie był jednym z tych, którzy zginą.

Dwanaście ukrytych grzechów

Celowa, istotna nieświadomość (Oz. 4,6).

O, jakże wiele biednych dusz ten grzech zabija w ciemności, kiedy myślą, że mają naprawdę dobre serce i nadzieję na niebo. To jest morderca, który wysyła po cichu do piekła tysiące dusz, które niczego nie podejrzewają i nie widzą ręki, która je zabija. Stwierdzisz sam, bez względu na to jak usprawiedliwiasz niewiedzę, że jest to zło przywodzące duszę do zguby (Iz. 27,11; 2 Tes. 1,8; 2 Kor. 4,3). Czyż nie zasmuciłoby serca człowieka gdyby widział okropny widok biednych protestantów zamkniętych w stodole, do których przychodzi rzeźnik mający ręce ciepłe od krwi ludzkiej i wyprowadza ich pojedynczo, z założoną na oczy opaską na szafot, na którym ich zabija z zimną krwią po kolei dziesiątkami? Lecz o ile więcej winny wasze serca krwawić na myśl o setkach tych, których niszczy ignorancja w ukryciu i prowadzi ich zaślepionych na szafot. Strzeż się, aby to nie stało się twym udziałem. Nie zasłaniaj się ignorancją, bo jeśli będziesz ten grzech oszczędzał, pamiętaj, że on nie oszczędzi ciebie. Czy człowiek hodowałby na swym łonie mordercę?

Ukryte zastrzeżenia podczas osobistych spotkań z Chrystusem.

Twarda to mowa, że trzeba odrzucić wszystko dla Chrystusa, mieć w nienawiści ojca i matkę, a nawet własne życie (Łuk. 14, 26). Niektórzy zrobią wiele, ale nie chcą mieć religii, która ich zbawi. Nigdy nie dochodzą do całkowitego poświęcenia się Panu ani nie rezygnują ze wszystkiego dla niego. Muszą mieć swój słodki grzech, nie chcą ponieść żądnej straty, mają takie skryte wyjątki dla zachowania życia, wolności bądź majątku. Wielu w taki sposób przyjmuje Chrystusa i nigdy nie akceptują warunków zaparcia się siebie ani nie liczą kosztów jakie trzeba ponieść, a ten błąd u podstaw podmywa wszystko i prowadzi ich do wiecznej zguby (Łuk. 14,28-33).

Formalizm religijny.

Wielu traktuje religię jako coś zewnętrznego, wykonują święte obowiązki jako coś obcego im. Jest to bardzo często najskuteczniejszy środek na zwiedzenie człowieka i prowadzi do gorszego stanu niż otwarta profanacja, tak jak to było w przypadku faryzeuszy. Tacy ludzie słuchają, modlą się, poszczą, udzielają pomocy i dlatego wierzą, że ich stan duchowy jest jak najbardziej dobry. Mimo tego, ponieważ opierają się na wykonanych uczynkach a nie mogą się chlubić dziełem wykonanym w sercu i brak im mocy i pobożności wypływającej z religii, wpadają do piekła wprost ze schlebiania sobie nadzieją na niebo i przekonywania siebie, że są na drodze do niego. Cóż za okropny stan, kiedy religia służy człowiekowi tylko do tego, by go jeszcze bardziej zatwardzić i skutecznie omamić i zwieść jego duszę!

Przewaga złych motywów w wykonywaniu świętych obowiązków.

To była zguba faryzeuszy. Niejedna biedna dusza wpada w to a potem do piekła zanim zrozumie swój błąd! Osoba taka wykonuje dobre uczynki i myśli, że wszystko jest dobrze z nią, lecz nie widzi, że przez cały czas kieruje się motywami cielesnymi. Jest rzeczą aż nazbyt prawdziwą, że często nawet do serc prawdziwie uświęconych wkrada się wiele cielesnych celów, które spotykają się tam z nienawiścią i powodują ukorzenie uświęconych. Grzechy te jednak nigdy nie mieszkają stale w tych sercach ani nie kontrolują ich. Kiedy jednak główną rzeczą która zazwyczaj motywuje człowieka jest jakiś cielesny cel, jak np. zadowolenie sumienia, zdobycie opinii człowieka religijnego, aby być widzianym przez ludzi, aby okazywać swe dary i talenty, aby uniknąć hańby oskarżenia o ateizm i bycie niewierzącym bądź podobne rzeczy, to oznaka złego serca. O chrześcijanie, jeśli nie chcecie zwodzić samych siebie zważajcie nie tylko na swe czyny lecz także na motywy.

Ufanie swojej własnej sprawiedliwości.

To jest błąd prowadzący do zguby. Kiedy ludzie ufają swej własnej sprawiedliwości to w rzeczywistości odrzucają sprawiedliwość Chrystusa. Umiłowani – musicie czuwać nad wszystkim co robicie, gdyż nie tylko wasze grzechy, lecz także obowiązki jakie spełniacie wobec Boga mogą ściągnąć na was nieszczęście. Być może nigdy nie myślałeś o tym, że człowiek może tak samo zginąć od pozornej sprawiedliwości i rzekomych łask jak i z powodu ciężkich grzechów, ale tak właśnie jest. Jeśli człowiek ufa tym rzeczom uważając je za swą prawość przed Bogiem która zadowoli Jego sprawiedliwość, ułagodzi gniew, zdobędzie Jego łaskę i uzyska przebaczenie, to z całą pewnością zginie o ile nie będzie z tych rzeczy pokutował. To tak jakby zdjął Chrystusa z jego urzędu, a ze swego spełniania obowiązków i łask, które otrzymał uczynił Zbawiciela. Strzeżcie się tego wy, którzy uważacie się za chrześcijan. Jesteście dobrzy w wypełnianiu obowiązków, ale ta jedna mucha zepsuje cały olejek. Kiedy wykonacie większość z nich jak najlepiej, pójdźcie do Chrystusa odarci ze swej własnej sprawiedliwości, uważając ją za brudne szmaty (Fil. 3,9; Iz. 64,6).

Ukryta wrogość wobec rygorów wiary.

Wiele moralnych osób które są bardzo skrupulatne w formalnych obowiązkach religijnych nosi w sobie gorzką wrogość wobec rygorów oraz gorliwości oraz nienawiść do życia i mocy płynącej z pobożności. Nie lubią oni tej gorliwości ani tego, że inni czynią z religii tak ważną rzecz. Potępiają rygor religijny jako brak rozwagi i niedorzeczną, niezdrową gorliwość. Dla nich gorliwy kaznodzieja bądź gorący chrześcijanin są rozentuzjazmowanymi fanatykami. Tacy ludzie nie kochają świętości jako świętości ( gdyż wtedy kochaliby wyżyny świętości), mają więc zepsute serce bez względu na ich dobrą opinię o sobie.

Oparcie się na pewnej mierze pobożności.

Jeśli tacy ludzie osiągną coś, co w ich mniemaniu ich zbawi, to wtedy nie szukają dalej i w ten sposób okazują, ze brak im prawdziwej łaski która zawsze pociąga ludzi do tego, by zmierzali ku doskonałości (Fil. 3,13; Prz. 4,18).

Dominująca w duszy miłość do tego świata.

Taka miłość jest pewnym dowodem na to, że serce nie jest uświęcone. “Jeśli kto kocha ten świat, nie ma w nim miłości Ojca” (1 Jan 2,15). Jakże często ten grzech czai się pod pięknym przykryciem składanych deklaracji. Ma on taką moc zwodzenia, że człowiek wiele razy widzi światowość serca i pożądliwość u innych, tylko nie u siebie samego. Zamiast tego ma tak wiele wymówek i argumentów usprawiedliwiających jego gorliwość dla tego świata, że zaślepia swe oczy i ginie oszukując samego siebie. Ilu jest nominalnie wierzących chrześcijan których serca i myśli zajmuje bardziej świat niż Chrystus, którzy “myślą o rzeczach ziemskich” i przez to żyją “według ciała a ich końcem jest zguba”? (Rzym. 8,5; Fil. 3,19) Zapytajcie jednak tych ludzi a powiedzą wam z ufnością, że cenią Chrystusa wyżej nad wszystko, gdyż nie widzą swego własnego światowego umysłu z powodu braku ścisłego czuwania nad treścią swych serc. Gdyby starannie badali swe serca, szybko by stwierdzili, że najbardziej zadowoleni są z tego świata i że ich największą troską i głównym wysiłkiem jest zabezpieczenie swej pozycji na tym świecie, a są to przecież pewne oznaki nienawróconego grzesznika. Oby ci nominalnie wierzący wzięli sobie to do serca aby czasem nie zginęli z ręki niezauważonego grzechu. Ludzi często skutecznie oddala od Chrystusa niewłaściwa miłość do dozwolonych wygód tak samo jak najbardziej bezbożne postępowanie.

Hodowanie złości i zazdrości wobec tych, którzy okazują nam brak szacunku i ranią nas.

O, jakże wielu tych, którzy jawią się być religijni pamięta zranienia i pielęgnuje żale, lubując się w oddawaniu złem za złe i życząc źle tym, którzy ich skrzywdzili. Jest to jawnie przeciwne ewangelicznej zasadzie przebaczania, wbrew przykładowi postawionemu przez Chrystusa i wbrew naturze Boga. Niewątpliwie tam, gdzie to zło kipi w sercu, gdzie nie spotyka się z nienawiścią i oporem, gdzie nie jest umartwiane lecz zwykle przeważa, taka osoba jest pełna żółci i zgorzknienia i jest w stanie śmierci (Mat. 18, 32-35; 1 Jan 3, 14-15).

Nieumartwiana pycha.

Kiedy ludzie bardziej kochają chwałę ludzką niż chwałę Bożą i nastawiają swe serca na szukanie wśród ludzi szacunku, poklasku i uznania, jest to najlepszy dowód na to, że wciąż żyją w grzechach i obce jest im prawdziwe nawrócenie (J 12,43; Gal. 1,10). Kiedy nie widzą pychy swego serca, ani nie uskarżają się na nią i nie lamentują nad nią, jest to znak, że są umarli w grzechu. O, jakże skryty jest ten grzech, który żyje i panuje w wielu nie wiedzących o tym sercach ludzi którzy znają siebie samych (Jan 9,40)!

Dominujące zamiłowanie do przyjemności.

To jest zły znak. Kiedy ludzie pozwalają ciału na to, czego ono pożąda, mają w tym przyjemność i nie są wstrzemięźliwi ani nie walczą z tym, kiedy mają wielkie upodobanie w zaspokajaniu swych brzuchów i zadowalaniu zmysłów, to wszystko to, bez względu na występujące u nich oznaki religijności, świadczy o ich niewłaściwym stanie. Życie według ciała nie może podobać się Bogu. “Ci, którzy należą do Chrystusa, ukrzyżowali swe ciała” i starannie je kontrolują, uważając je za swego wroga (Gal. 5, 24; 1 Kor. 9, 25-27).

Cielesne poczucie bezpieczeństwa, lub zarozumiała ufność, że ich stan jest dobry.

Wielu będzie mówić: Pokój i bezpieczeństwo, a wtedy przyjdzie na nich nagła zagłada. To właśnie sprawiło, że głupie panny spały wtedy, kiedy powinny udać się na rynek. Nie spostrzegły, że nie mają wystarczającej ilości oleju, aż nadszedł oblubieniec. A kiedy poszły kupić olej, drzwi zostały zamknięte. Oby te głupie panny nie miały naśladowców! Gdzie jest takie miejsce, gdzie jest dom, w którym tacy nie mieszkają? Wielu woli trzymać się nadziei, opartej na tak złudnych podstawach, że ich sytuacja jest dobra. Nie są zainteresowani zmianą swego stanu i przez to zginą w swych grzechach. Czy masz pokój? Pokaż mi podstawy na których się on opiera. Czy jest to biblijny pokój? Czy możesz wykazać się cechami charakterystycznymi dla prawdziwego wierzącego? Czy możesz dowieść, że masz coś więcej niż zwykły obłudnik tego świata? Jeśli nie, to bój się tego pokoju bardziej niż wszelkiego kłopotu i wiedz, że cielesny pokój, jak jest to powszechnie dowiedzione, okazuje się śmiertelnym wrogiem duszy. Podczas gdy się uśmiecha, całuje i pięknie przemawia, śmiertelnie kąsa, jakby wbijając nóż pod piąte żebro.

Wydaje mi się, że słyszę teraz jak moi czytelnicy krzyczą wraz z uczniami: “Któż tedy może być zbawiony?” Usuńcie z naszych zgromadzeń te dziesięć rodzajów nienawróconych, a potem usuńcie te dwanaście rodzajów obłudników zwodzących samych siebie i wtedy powiedzcie mi, czy to co zostanie, nie będzie tą resztką, która ma być zbawiona. Jak niewielu będzie tymi owcami które pozostaną, podczas gdy wszyscy pozostali zostaną oddzieleni i postawieni wśród kozłów. Jeśli chodzi o wszystkich moich licznych słuchaczy, to nie mam żadnej nadziei na ujrzenie któregokolwiek z nich w niebie, jeśli zaliczają się oni do jednej z wymienionych wcześniej kategorii, chyba że będą dogłębnie pokutować i ich stan zostanie zmieniony.

A teraz, Sumienie, czyń swą powinność. Mów głośno i dogłębnie do tego, kto słucha bądź czyta niniejszy tekst. Jeśli znajdziesz na nim którykolwiek z podanych wcześniej znaków, musisz ogłosić tego człowieka całkowicie nieczystym. Nie wkładaj kłamstwa w jego usta. Nie głoś pokoju temu, któremu Bóg go nie daje. Nie pozwól, aby cię przekupiły zmysły. Niech cię nie zaślepi miłość własna ani cielesne uprzedzenia. Wzywam cię z Sądu Niebios, abyś przyszło i poświadczyło. Ponieważ kłamstwo zgubi cię, daj prawdziwe sprawozdanie o stanie tego, kto czyta tę książkę. Sumienie, czy będziesz milczeć w takiej chwili? Zaklinam cię na Boga Żywego abyś powiedziało prawdę. Czy ten człowiek jest nawrócony czy też nie? Czy pozwala sobie na nieprawości czy też nie? Czy naprawdę miłuje Boga, ma w Nim upodobanie i ceni Go sobie ponad wszystko czy też nie? Przyjdź i daj ostateczną odpowiedź.

Jak długo ta dusza ma żyć w niepewności? Sumienie, przedstaw swój werdykt. Czy ten człowiek jest odnowionym człowiekiem, czy też nie? Jak to stwierdzisz? Czy nastąpiła w nim potężna przemiana czy też nie? Kiedy, w jakim miejscu i przy pomocy jakich środków ta głęboka przemiana nowego narodzenia nastąpiła w jego duszy? Przemów, Sumienie, a jeśli nie możesz przedstawić czasu i miejsca nowego narodzenia, to czy możesz podać dowody z pisma Świętego potwierdzające, że ta praca została wykonana? Czy ten człowiek kiedykolwiek odstąpił od swych fałszywych fundamentów, od fałszywych nadziei i porzucił fałszywy pokój któremu niegdyś ufał? Czy został dogłębnie przekonany o grzechu i o swym zgubionym i beznadziejnym stanie, porzucając grzechy aby oddać się całkowicie Jezusowi Chrystusowi? Czy nie stwierdzasz, że aż do tej pory jest pod mocą niewiedzy i w bagnie światowości? Czy nie znalazł się w nim niesprawiedliwy zysk? Czy nie jest mu obca modlitwa i czy nie porzuca Słowa umiłowawszy doczesny świat? Czy nie łapiesz go czasami na kłamstwie? Czy nie stwierdzasz, że jego serce jest skażone złością, płonie pożądaniem i czy nie chodzi za swymi pożądliwościami? Przemów jasno do wszystkich wyżej wymienionych. Czy możesz uniewinnić tego mężczyznę, tę kobietę, stwierdzając, że nie należy do żadnej z wymienionych wcześniej dwudziestu dwóch kategorii? Jeśli znajdziesz go w jednej z nich, odsuń go na bok, nie ma on dziedzictwa wraz ze świętymi. Musi się nawrócić i stać się nowym stworzeniem, gdyż inaczej nie wejdzie do Królestwa Bożego.

Umiłowani, nie bądźcie zdrajcami samych siebie. Nie zwódźcie swoich serc, ani nie przykładajcie rąk do swej zguby poprzez świadome zaślepianie siebie. Ustanówcie sąd w swym wnętrzu. Sprowadźcie razem Słowo i Sumienie. “Według prawa i świadectwa.” Posłuchajcie co mówi Słowo o waszym stanie. Kontynuujcie badanie aż stwierdzicie w jakim jesteście stanie. Jeśli popełnicie w tym błąd, zginiecie. Taka jest podstępność serca i spryt kusiciela oraz zwodniczość grzechu, a wszystko to spiskuje razem aby schlebiać i zwodzić biedną duszę. Rzeczą tak powszechną i tak łatwą jest popełnić błąd, że w jednym przypadku na tysiąc uda ci się uniknąć zwiedzenia, chyba, ze jesteś bardzo ostrożny, dokładny i bezstronny w badaniu swego stanu duchowego. Dlatego też zabierz się sumiennie do tej pracy, dokop się aż do podstaw, szukaj ze świecami, zważ się na wadze i podejdź do wzorca świątyni i pokaż swą monetę przy sprawdzianie. Szatan jest mistrzem zwodzenia, nie ma takiej rzeczy, której nie mógłby podrobić. Każda łaska, jakiej życzyłbyś sobie może zostać podrobiona przez niego. Bądź gorliwy, nie ufaj nawet swemu sercu. Udaj się do Boga aby cię zbadał i wypróbował, aby sprawdził ciebie i doświadczył twe nerki. Jeśli inne środki pomocy nie wystarczają i wciąż nie wiesz, udaj się po pomoc do innego pobożnego i wiernego sługi bądź przyjaciela w Chrystusie. Nie odpoczywaj dopóki nie usuniesz wątpliwości w kwestii twego wiecznego zbawienia.

Oto moja modlitwa: O, Ty, który badasz serca, spraw by dusza ta rozpoczęła badanie i pomóż jej w nim.

[Następny rozdział | Poprzedni rozdział | Spis treści]